środa, 24 września 2014

Gwiazdy, gwiazdki, gwiazdeczki...

    Motyw gwiazdkowy jest teraz  " On Top " ale ja go uwielbiam nie tylko w tym czy poprzednim sezonie ale ZAWSZE - cały rok  w każdym pomieszczeniu i wydaniu : na tkaninach , naczyniach, gałkach meblowych czy dekoracjach.
Moje ulubione skandynawskie marki zawsze mają jakąś gwiazdkową propozycję , np. nieśmiertelne pledy od Iba Laursena w białe gwiazdki, wiklinowe lampiony czy cudne kubeczki od Green Gate które w ich ofercie są nie tylko na Święta. Jak już jestem przy Green Gate to nie mogę nie wspomnieć o cudnych tekstyliach tej marki, ręczniki kuchenne uwielbiam za przepiękną kolorystykę, duże gabaryty ( stosuję je nawet jako mały obrusik na stół ) i niepowtarzalne nadruki, które idealnie pasują do ich serii naczyń. W tym sezonie nie zabrakło u nich gwiazdek, znajdziecie gwiazdkowe ściereczki, bieżniki, serwetki do koszyczka ( L o V e ) czy słodkie kuchenne łapki.
  Gwiazdowe dekorowanie u mnie się nie kończy , co to to nie, w planach mam zakupy pewnych gwiazdkowych cudowności, które pomogą mi upiększyć przedpokój, oczywiście jak już będzie wszystko gotowe to zapytam Was o opinie.
  Poniżej gwiazkowości z mojego gniazdka a jeżeli spodoba Wam się chustecznik z gwiazdką to zachęcam do odwiedzenia Empik - a - tam znajdziecie go w stanie naturalnym, surowym za 12,99 zł , do tego biała i szara farba akrylowa do drewna ( u mnie tubki Stamperia ) malujecie, odbijacie gwiazdkę z szablonu i cieszycie się nowym chustecznikiem. Polecam, bo to fajna i przyjemna zabawa a efekt końcowy zadowalający :-)
                                                                                              Kama


















wtorek, 16 września 2014

Kuchnia & lazy day

Macie tak czasem, że nic Wam się nie chce? Dla mnie dzisiejszy dzień jest totalnie leniwy, zaciągam hamulec, nie sprzątam , nie piorę i nie gotuję, DZIŚ SIĘ ROZPIESZCZAM! oooo taaak i to przez duże R.
Kawka wypita , manicure, który już w zeszłym tygodniu wołał do mnie zapuszczonymi skórkami zrobiony a w lodówce czeka szarlotka, która wyjdzie mi pewnie bokiem.......dosłownie :-)
Dla przyjemności obstrykałam dziś kuchnię, więc zapraszam Was drogie koleżanki w odwiedziny ale na szarlotkę nie macie co liczyć, poczęstuję Was sałatką - tak z czystej troski o Waszą linię ;-) Ściskam....Kama
















wtorek, 9 września 2014

Ludzie listy piszą...

ale czy aby napewno? coraz częściej odchodzimy od papierowych kartek na rzecz tych wirtualnych, nie mówię, że to źle - to jest wpisane w rozwój, w pośpiech codzienności i to jest naturalne - jednak wspominam czasy dzieciństwa ( o zgrozo coraz bardziej odległe ) i rozczulam się nad pięknymi kartkami z Unicef które przysyłała moja kochana Ciocia, nad myślą, którą człowiek przelał na papier wprost z serca i która wprost do drugiego serca wpadała....wspominam pięknie dekorowane papeterie, idealnie dobrane znaczki pocztowe i to śmieszne gilgotanie w brzuchu przy rozdzieraniu koperty...
Wiecie co jeszcze jest wyjątkowego? że wypisywanie kartek czy listów dzieje się nieśpiesznie, że jest to moment w którym niedość, że na moment zwalniamy tempo dnia, to mamy możliwość wsłuchać się w siebie, swoje myśli a nawet zatęsknić za kimś kogo nie widujemy codziennie.
Moja teściowa to wyjątkowa kobieta - pełna niedosytu zycia ,z którego czerpie garściami i ta umiejętność jest najwspanialsza i za to ją bardzo podziwiam. Z kazdej swojej podróży wysyła kartki do swojej wnuczki - mojej córeczki, składamy je do drewnianego pudełka z nadzieją,że za kilkanaście,kilkadziesiąt lat wyjmie je z niego i przeczyta babcine podrowienia z niemalże każdego zakątka świata.....nawet nie wiecie jak bardzo żal, że ja nie mam podobnej pamiątki po moich dziadkach...
Zbliżają się cudownie urokliwe i bogate w magię święta, powoli kompletuję wszystko co będzie mi potrzebne do wysłania życzeń swoim bliskim i znajomym ( na zdjęciach w roli głównej głęboko czerwone etui wraz z groszkową zawartościa marki Green Gate ) Was również do tego zachęcam a może nie muszę?












 

wtorek, 2 września 2014

My White Loft - salon

 Moje pierwsze mieszkanko w małej miescowości otoczonej jeziorami, wymarzone, wytęsknione i wyczekane miałam to szczęście posiadać w wieku 20- kilku lat, było takie jak chciałam - jasne, w beżo - bieli , z białą sofą i fotelem, wielkim szklanym stołem z metaloplastyki, jasną sypialnią z dużym podwójnym łóżkiem i maleńką garderobą a do tego mikroskopijna kuchenka i łazienka......pełnia szczęścia jedym słowem. Teraz mamy o wiele więcej przestrzeni życiowej i dużo z klimatu mojego pierwszego mieszkanka wprowadziłam tutaj, jest dużo bieli z kroplą szarości i błękitu - tak kocham, tak chcę i tak jest nam dobrze.
Codziennie jesteśmy pozytywnie nastrajani naszym wnętrzem i kolorową zastawą od Ib-a Laursena , którą kocham do granic przyzwoitości i z której kawa z mlekiem o poranku smakuje najlepiej.
 A wieczorami obowiązkowo zapalamy lampiony , otulamy się kocykiem i celebrujemy każdą chwilę bycia razem tu i teraz....nic więcej mi nie potrzeba...też tak macie?

Poniżej migawki prosto z salonu, pstryknięte dzis rano, miłego oglądania :-)

                                                                                                                          Kama








 












Ostatnio to moje ulubione lampiony, niesamowicie klimatyczne